Nowy Jork

» Opublikowano przez w mar 1, 2011 w Poezja | 73 komentarze

Beton i szkło

Splecione naprzemiennie

Wypiętrzając się zacieniają

Wąskie ścieżki poprzecznych ulic.

Ich porządek równoległy

Od wschodu po zachód.

Zenit słonecznej tarczy

Naświetla krótkotrwałym fleszem

Nieruchome markizy sklepów,

Kawiarenek, dachy żółtych taksówek

I czubki głów.

Ten Manhattanowy ruch

Z produktem ubocznym spalin

Inwazyjnie wnika do płuc.

Wraz z atmosferą babilońsko – różnorodnych

Ras, kolorów i zapachów

Pełza przekrwione spojrzenie

Zmęczonego murzyna.

U jego paska dzwoni pęk kluczy;

To taki drobiazg świadczący

O ciągłym braku zaufania.

Tyle jeszcze przestrzeni

Jest do otwarcia!

A może ten murzyn

To egzotyczna odmiana

Świętego Piotra?

Zostaw komentarz